Jak wybrać szkołę

Czym się kierować przy wyborze szkoły i nauczyciela

Osoba początkująca powinna sobie odpowiedzieć na pytanie, czego oczekuje od praktyki taijiquan. Jasno określone kryterium na pewno pomoże w dokonaniu właściwego wyboru. Na co dzień spotykam się z masą różnych motywów kierujących uczniów do mojej lub innej szkoły. Wydaje mi się, że prawie wszystkie motywy są dobre. Motywy te potrafią się również wielokrotnie zmieniać w trakcie poznawania taijiquan. Uważam, że każdy, bez względu na motywację, zasługuje na produkt najlepszy z możliwych. Oszczędzi to czas, pieniądze i dozę złych wrażeń. Poniżej znajduje się ściągawka, która umożliwi wyrobienie sobie pewnego zdania na temat taijiquan i kryteriów potrzebnych do oceny i podjęcia wyboru właściwej szkoły dla siebie. Jest to oczywiście moje kryterium. Moi nauczyciele czasami unikają wprost różnego rodzaju krytyki.


1. Pij wodę ze źródła
Jeżeli ktoś chce uczyć się rzetelnego taijiquan, powinien dążyć do tego, aby wiedza ta pochodziła z samego źródła. Takim źródłem są najlepsi mistrzowie z rodziny Chen. Rodziny, która ten system opracowała w odległej przeszłości i doskonali po dziś dzień. Jeżeli nie jest to możliwe, należy szukać kogoś, kto uczy się wiele lat od tych mistrzów.
Obecnie mamy mnóstwo innych szkół, mistrzów, odmian i styli. Wszystkie one gdzieś w bardzo odległej przeszłości wyrosły ze stylu Chen, o czym często się nie wie. Według mnie szkoda trochę na nie czasu. Nie warto uczyć się od siódmej wody po kisielu bo będzie to jak zabawa w głuchy telefon. To jest dokładnie tak jak kupowanie chińskich podróbek. Są tanie, brzydkie i szybko okazuje się, że przestają działać. Lepiej i taniej wyjdzie kupić oryginał. Tym oryginałem w świecie taijiquan jest rdzenny styl Chen. I trzeba go kupować od producenta.
Kiedyś rodzina Chen była zamknięta na nauczanie. W dziewiętnastym stuleciu to się zmieniło. Kolejnym zamknięciem były czasy rewolucji kulturalnej, przez którą zginęło wielu mistrzów. Przez lata zachowywano więc ostrożność. Teraz mamy inne czasy. Od kilkunastu lat styl ten jest dostępny, jak nigdy dotąd. Grandmaster Chen Xiaowang podróżuje przez dziesięć miesięcy w roku po całym świecie, spełniając swoją misję przywracania właściwego oblicza tej sztuce. Za nim wyruszyli jego synowie, brat, uczniowie i inni przedstawiciele jego rodu.

2. Wybieraj przekaz tradycyjny
Jeżeli nie masz szczęścia trafić na przekaz rdzennego stylu Chen dowiedz się czy nauczyciel uczy innego stylu tradycyjnego (np. style Wu, Yang, Sun, Hao, Hulei, Zhaobao itp.), który w przeszłości ewoluował ze stylu Chen. Według mnie nie są one tak doskonałe. Pod wieloma względami są mocno okrojone, ale mimo to wnoszą wiele do zrozumienia zasad taijiquan. Część z nich jest bardzo ciekawa.
Jeżeli napotkasz szkołę, w której uczone jest taijiquan nietradycyjne – sportowe, pamiętaj, że tą drogą nie dojdziesz do głębszego zrozumienia tej sztuki i nie osiągniesz zbyt zaawansowanych efektów. Możesz zaakceptować tę formę ćwiczenia, jeżeli traktujesz taijiquan jako formę rekreacyjnego ruchu. Czasami tą drogą podążają osoby, które praktykują równolegle zewnętrzne style wushu i traktują ćwiczenie taijiquan jako dodatek, dopełnienie (zewnętrzny styl jest wówczas yang a taijiquanyin). Warto tu powiedzieć, że styl Chen jest w pełni samowystarczalnym i zharmonizowanym systemem i nie potrzebuje dopełnień yang w postaci styli zewnętrznych.

3. Sprawdź czy nauczyciel uczy tuishou i zastosowań
To będzie świadczyło o pewnym stopniu zaawansowania. Formy ćwiczeń z partnerem są „papierkiem lakmusowym” do ćwiczenia chan si gong i form wykonywanych solo. Jedno bez drugiego jest niezrozumiałe i niemożliwe do głębszego poznania. Pozostanie tylko pustym ruchem, znaczenia którego nie będziemy znali, tak na poziomie fizycznym, jak i energetycznym. W wielu szkołach niestety tak się postępuje. Są to zazwyczaj te szkoły, w których nauczyciel ma błędne przekonanie, że sztuka ta nie jest sztuką walki. Trzeba zrozumieć, że w szkołach takich wyjmowany jest fragment z systemu. Udaje się, że poza tym fragmentem nic nie ma. Jak w przypadku każdego systemu, wyjęcie jakiejś części niczego dobrego nie wróży. To tak, jakby ktoś wyjął z samochodu silnik i próbował nam sprzedać auto mówiąc, że świetnie działa.

4. Sprawdź czy nauczyciel podchodzi do uczniów i koryguje indywidualnie postawy
Jeżeli nauczyciel nie poświęca na to czasu podczas treningu, to znaczy, że lekceważy uczniów lub nie ma pojęcia o wewnętrznej strukturze ciała. Przez głęboko odczuwalne korekty otrzymujemy największą dawkę wiedzy na temat wewnętrznej struktury taijiquan. W trakcie dotyku dostajemy informacje, jak prowadzić energię w swoim ciele, jak zatapiać ciężar, jak radzić sobie z blokadami, i jak ustawiać poszczególne części ciała względem siebie. Dowiadujemy się w ten sposób, jak prowadzić ruch wewnętrzny i zewnętrzny. Nie jest to możliwe przez patrzenie. Patrzenie to tylko jeden rodzaj percepcji. On sam nie wystarczy podczas nauki. Tylko przez indywidualną korektę nauczyciel może nas prowadzić w praktyce we właściwą stronę z właściwą prędkością.

5. Powoływanie się na klasztory taoistyczne
Zwróć też uwagę, na co lub kogo powołuje się prowadzący odnośnie przekazu swojej wiedzy. Jeżeli powołuje się na przekaz od mnichów taoistycznych z jakiegoś klasztoru, to może (choć nie musi) być to podejrzane. Style takie są bardzo mało rozpowszechnione i ćwiczone najczęściej w obrębach murów klasztornych. Część mnichów taoistycznych praktykuje swoje odmiany taijiquan, ale z tego co wiem, zadomowiły się one tam dopiero w XIX wieku i są to najczęściej modyfikacje stylu Yang połączone z formami qigong, które mnisi praktykowali od dawien dawna. Dowody historyczne potwierdzają pochodzenie taijiquan od świeckiego rodu Chen, co nie przeszkadzało oprzeć go tej rodzinie na założeniach filozofii taoistycznej.

6. Powoływanie się na Legendarnego mnicha San Feng
W wielu tekstach o pochodzeniu taijiquan jest powielana legenda, jakoby styl ten opracował legendarny mistyk taoistyczny San Feng. Sami Chińczycy będący w temacie zaczynają wątpić w takie pochodzenie tej sztuki. Chińczycy dość powszechnie lubili powoływać się w różnych dziedzinach na fantastyczne pochodzenie. W sztukach walki praktyki te są bardzo powszechne. Zawsze długa przeszłość i znakomite postacie w genealogii podnosiły prestiż danej sztuki. Często była to czysta demagogia. Nie ma historycznych dowodów, jakoby taijiquan powstało w klasztorach taoistycznych i twórcą tej sztuki był mityczny mistyk i nieśmiertelny – San Feng. Również nie ma na ten temat dowodów w kronikach klasztoru Wudang, na które lubią się powoływać osoby, lansujące taką historię. Było tam w różnym okresie podobno aż trzech mnichów o tym nazwisku, ale żadnemu z nich nie przypisywano opracowania tego systemu.
W niektórych szkołach w Polsce jest praktykowany przekaz, w którego nazwie pojawia się nazwisko San Feng. Niestety nauczyciele tej szkoły wprowadzają w błąd uczniów mówiąc, że jest to pierwotne taijiquan. To smutne. System ten jest bardzo ciekawy i może przynieść sporo pożytku, ale nie jest on stylem taijiquan. Jest on natomiast niewątpliwie starochińską formą qigong, którą można nazwać, jak wiele tego typu styli, taiji-gong, ponieważ oparta jest na filozofii taiji.

7. Taiji a sekty
W skrajnych przypadkach elementy taijiquan mogą służyć podejrzanym celom w działalności różnych sekt. Osoby słabe emocjonalnie, które najczęściej są wciągane do sekt, łatwo ulegają fascynacji dalekowschodnimi technikami. Czasami techniki te służą za narzędzia pozyskiwania wyznawców. Trzeba tu z całą siłą podkreślić, że taijiquan, qigong, czy yoga oraz różne inne cenne formy medytacji i praktyk mentalnych bądź duchowych są po prostu w takich przypadkach nieuczciwie wykorzystywane. Podobnie wiele twórców sekt powołuje się na osobę Jezusa. To jest tak, jak z każdą skuteczną metodą lub rzeczą. Będzie użyta odpowiednio od motywacji i intencji używającego. Broń może służyć do obrony, lub do bestialskiego napadu. W samej broni nie ma nic złego – złe lub dobre może być tylko postępowanie człowieka.
Należy pamiętać, że najbardziej charakterystycznym elementem sekt jest odciąganie człowieka od jego rodziny i przyjaciół, izolacja mająca ułatwić pranie mózgu. Ktoś, kto pozbawiony jest wsparcia bliskich, w łatwy sposób może zostać wmanipulowany w pseudoreligijne teorie, pozbawiony własnej woli i możliwości wyboru. Jeżeli natkniesz się na nauczyciela taijiquan, który za naukę nie chce pieniędzy lub powołuje się na taoizm religijny, lub łączy taijiquan z różnymi praktykami duchowymi, mieszając je wszystkie razem, bądź bardzo ostrożny.
Jednym z powodów niechęci niektórych środowisk katolickich do tradycyjnych praktyk dalekowschodnich jest fakt mówienia w tych praktykach o przepływie różnego rodzaju energii (qi, lub w przypadku indyjskich technik – prany). Najczęściej osoby, wygłaszające tego typu krytykę, posiadają bardzo małą wiedzę na temat rdzennych przekazów dalekowschodnich. Część z nich praktykowała, ale czegoś się przestraszyła (namawiam takie osoby na psychoterapię) i łączą tę energię z jakimiś szatańskimi sprawami. Opinie takie wynikają z ignorancji i z braku tolerancji, i nie należy się nimi przejmować. Dla Chińczyków energia kinetyczna to qi, energia elektryczna to również qi, eksplozja to qi, energia ruchu mięśni to też qi. Nie widzę w tym żadnej magii. Wszystko co nas otacza, włącznie z materią, to energia. Materia jest w świetle współczesnej nauki zagęszczoną formą szybko poruszającej się energii. Więc o co chodzi? Normalnie i trzeźwo myślący człowiek może praktykować to wszystko i, jeżeli ma potrzebę praktykowania ścieżki duchowej, powinien sobie jakąś wybrać, a taijiquan nie powinno mu w tym przeszkadzać.

8. Charytatywny charakter uczenia
Nie wierzę też za bardzo w charytatywną ideę uczenia taijiquan. Dla mnie jest to podejrzane. W historii było co prawda kilku dobrych mistrzów, którzy nie chcieli pieniędzy od swoich uczniów, ale najczęściej źle kończyli (np. Zheng Manjing żył w biedzie i wpadł w alkoholizm, bo amerykańscy uczniowie, nie mogąc mu płacić, często dawali mu w prezencie dobry alkohol). Z czegoś nauczyciel musi żyć. W najlepszym wypadku na takie zachowanie wpływa niskie poczucie własnej wartości i wartości tego, czego się uczy, gorzej, jeśli nauczyciel chce w jakiś sposób uzależnić ucznia. Nauczyciel z prawdziwego zdarzenia najczęściej nie ma czasu na inną formę zarabiania pieniędzy. Jego praktyka to wiele godzin treningu codziennie, więc jak sobie to wyobrażacie? Moi nauczyciele trenują po kilkanaście godzin dziennie, a starają się być „taiji” 24 godziny na dobę. Jest u nas w kraju pewne stowarzyszenie, w którym nie pobiera się opłat od uczniów. Nauczyciele zarabiają w inny sposób i nie mają zbyt wiele czasu na własną praktykę. Instruktorem można tam zostać bardzo szybko. Wszystko razem powoduje, że reprezentują nieprofesjonalny poziom. Owszem, robią świetną robotę dla biednych emerytów, ale uważam, że nasi emeryci zasługują również na dobre taijiquan i dobrych nauczycieli. Niestety, za dobrą jakość trzeba płacić.

9. Błędne przekonania o niebojowym charakterze taijiquan
Ogromna część osób, które uprawiają inne systemy walki, jak również duża część praktykujących pewne odmiany taijiquan uważa, że sztuka ta nie jest systemem walki (sam podzielałem kiedyś takie przekonania). Pogląd ten jest lansowany czasami również przez słabo wyedukowanych nauczycieli chińskich. Pojawiają się tego typu opinie w różnych książkach. Jak te osoby wytłumaczą w takim razie charakter i nazwy większości ruchów w formach? Nie wspomnę tu o ćwiczeniu zastosowań i praktyki tuishou. Z całą mocą chcę powiedzieć, że pogląd taki jest kompletnie błędny. To tak jak w przypowieści o ślepcu, który złapał słonia za trąbę i opowiadał później, że słoń właściwie jest podobny do węża.
Błędne opinie tego typu wynikają z kilku powodów. Przede wszystkim, w miarę popularyzowania taijiquan w Chinach, ulegało ono coraz większym uproszczeniom dochodząc często do kuriozalnych form (tak naprawdę zbyt wielkie uproszczenia zauważa się we wszystkich stylach poza rdzennym stylem Chen). Do tego trzeba dodać polityczne działania władz chińskich, które miały na celu stworzenie konkurencyjnych ćwiczeń pod tą samą nazwą (24 formy pekińskie stylu Yang, 42, 48 obrazów itp), które nie będą dawały praktykującym skutecznej metody walki i pozwolą odciągnąć część ćwiczących od innych autorytetów niż partia (chodzi tu o tradycyjne przekazy rodzinne). Możemy określić ten kierunek jako taijiquan nietradycyjne lub sportowe. Ćwiczenia te ograniczają się do fragmentu całego systemu, w którym praktykujący skupia się tylko na „ładnym” wykonaniu form, przez co wydaje mu się, że jest to jedyny cel tej praktyki. Metoda ta uniemożliwia realizację prawdziwych celów, jakie stawia taijiquan przed człowiekiem. Niestety ten nurt wydaje się najbardziej obecnie powszechny.
Jeszcze innym powodem nieporozumień była kultura New Age na Zachodzie. Czerpała ona chętnie ze skarbnicy Wschodu, aby następnie przerobić pewne praktyki na pokojową pop-papkę. Tak więc mamy obecnie wiele szkół taijiquan tylko z nazwy, z nauczycielami i uczniami, którzy pomimo najszczerszych chęci błądzą we mgle.
Ponadto na Zachodzie jesteśmy przyzwyczajeni do szybkich metod i wielu Europejczyków, praktykujących u nauczycieli chińskich uważa, że skoro ćwiczą już dość długo i nadal nauczyciel nie wprowadza sparingu, to system ten zapewne nie zawiera już nic więcej poza ćwiczeniem form. Tymczasem nauczyciele ci albo sami są słabo wyedukowani, co jest częstym zjawiskiem, albo nie chcą zdradzać „białym” sekretów chińskich tajemnic, albo w obawie o zdrowie ucznia nie wprowadzają sparingu, gdyż uczeń ten ćwiczy zbyt mało, by rozwinąć silną strukturę ciała.
Faktycznie, temat walki w taijiquan poprzedzony jest dość sporym okresem praktyki indywidualnej, która ma na celu wzmocnienie i zrównoważenie zawodnika, tak aby podczas sparingu zbyt często nie ulegał kontuzjom. W Chenjiagou trening rozpoczyna się dość wcześnie. Najczęściej w wieku paru lat. Adept ma sporo czasu na zbudowanie silnej struktury ciała. Europejscy uczniowie rozpoczynają zwykle naukę w wieku dojrzałym i poświęcają jej mało czasu. Normalne w tym przypadku jest, że odpowiedzialny nauczyciel unika szybkiego wprowadzania sparingu i kładzie większy nacisk na aspekt zdrowotny i wzmacniający praktyki.
Tak więc istnieje sporo powierzchownych powodów dla braku rozpoznawania w tej sztuce aspektu bojowego.

10. Brak stopni i klasyfikacji
Inną utrudniającą sprawą w ocenie profesjonalizmu potencjalnego nauczyciela jest fakt braku stopni i jednej organizacji odpowiedzialnej za ten rodzaj sportu. Tradycyjnie w chińskich sztukach walki istnieje podział jedynie na mistrza i uczniów. To życie weryfikowało, czy dany mistrz był dostatecznie dobry i przyciągał uczniów. W Chinach była spora konkurencja, więc aby kogoś mógł zainteresować, musiał być naprawdę dobry. Najczęściej za jego renomą stały liczne wygrane walki. W dzisiejszych czasach mało kto sprawdza umiejętności w realnym boju, pozostaje rywalizacja sportowa lub uznanie środowiska i innych renomowanych mistrzów. W Polsce takiego środowiska nie było, więc wyrosło sporo szkół na bardzo wątpliwym poziomie. Co można w tej sytuacji robić? Warto sprawdzić, jaka organizacja i jaki przekaz z jakim mistrzem stoją za danym nauczycielem. Czy szkoła należy do jakiejś większej organizacji. Czy przynależy do jakiejś federacji, zrzeszającej różne tego typu szkoły. Czy nauczyciel został przyjęty do wewnętrznego kręgu (został osobistym uczniem) któregoś z bardzo znanych nauczycieli (tych przypadków jest stosunkowo mało). W przypadku nietradycyjnego taijiquan (sportowego) sprawa wygląda prościej. Można wówczas sprawdzić, czy nauczyciel posiada ewentualnie jakiś stopień (duan) w klasyfikacji Chińskiej Federacji Wushu, Międzynarodowej Federacji Wushu, itp. Czy posiada uprawnienia instruktora sportu o specjalizacji wushu, taijiquan, kung fu itp. Tego typu tytuły i uprawnienia na pewno są pomocne w ocenie, choć nie przesądzają o tym, czy ktoś jest naprawdę dobry.