Bariery kulturowe

Bariery i granice kulturowe – czy warto je przekraczać?

Przedstawienie, czym jest taijiquan, ze względu na spore różnice kulturowe nie jest łatwe. W kulturze europejskiej trudno sklasyfikować dalekowschodnie sztuki walki w ogóle. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze – rozwinęliśmy bardziej analityczny sposób postrzegania i rozumienia świata. Powstały mocno wyspecjalizowane dziedziny wiedzy, z perspektywy których nie widać już całości. W tym kontekście sztuka walki jest dla nas treningiem czysto fizycznym o brutalnym charakterze, w którym dąży się do unicestwienia, uszkodzenia lub obezwładnienia w walce, a na płaszczyźnie sportowej do zdobycia maksymalnej ilości punktów.

Kultury Dalekiego Wschodu kładą nacisk na syntezę i integrację człowieka z otaczającym go światem. Dążą do harmonii z przyrodą każdego aspektu życia. Sztuka walki na Dalekim Wschodzie poza oczywistym celem, jakim jest skuteczność w konfrontacji z przeciwnikami, traktowana jest jako metoda pracy nad sobą i osiągania dao lub oświecenia (zaznaczam, że pojęcia te dla większości ludzi z tamtych kultur nie mają religijnego charakteru). Dążenie do wymienionych celów na Dalekim Wschodzie nie jest przypisywane tylko sztukom walki. Praktycznie każda dziedzina życia traktowana jest tam jako praktyka, w której dąży się do równowagi i harmonii. Jest to zgoła odmienny stosunek do egzystencji od tego, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni w naszym świecie.

Druga trudność w wyjaśnieniu znaczenia dalekowschodnich sztuk walki, a zwłaszcza taijiquan i innych styli „wewnętrznych” wushu, jest ściśle związana z pierwszą. To założenia filozoficzne, przede wszystkim klasyki konfucjańskiej i filozofii taoistycznej, które wrosły na stałe w kulturę chińską i dalekowschodnią (kultura Chin miała podobny wpływ na Dalekim Wschodzie jak kultura antycznej Grecji i Rzymu na kulturę całej Europy). Coś, co dla Chińczyków jest oczywiste, dla nas jest nowe i nieznane. Stanowi to pewną barierę. Osoba, która chce poznawać jakąś dziedzinę sztuki rodem z Dalekiego Wschodu, prędzej czy później musi poznać podstawy klasycznej filozofii chińskiej. Ćwicząc taijiquan, ucząc się kaligrafii, czy zasad gotowania w kuchni chińskiej, zapoznajemy się z pojęciami równowagi yin i yang, koncepcją pięciu przemian itp.

Pewną teoretyczną wiedzę ogólną zdobywamy trenując. Wiedza ta zmienia się, gdy praktykujemy. Doświadczenie wynikające z długotrwałej praktyki owocuje głębszym zrozumieniem zasad. Praktykujący przeżywa niejako w działaniu wszelkie przemiany energii, równowagę i jej brak. Wiedza wynikająca z doświadczenia jest najcenniejsza, bo wewnętrznie jesteśmy do niej przekonani. Ci, którzy potrzebują jej dalszego potwierdzenia w tekstach, sięgają po pewnym czasie do klasyki myśli starochińskiej zawartej w Daodejing, Yijing i innych.

Z mojego punktu widzenia poznanie dalekowschodniej filozofii to fascynująca przygoda i okazja do wzbogacenia własnego światopoglądu. Idę dalej i twierdzę, że tamta kultura może nam dać to, czego nie umiemy (lub nie chcemy) odnaleźć we własnej. Mam na myśli między innymi zrozumienie i doświadczenie faktu, że stanowimy wraz z naturą jedność, a szczęście i poczucie harmonii i równowagi możliwe jest przez wewnętrzną integrację, a nastepnie przez integrację z otaczającą nas przyrodą. Większość chińskich koncepcji filozoficznych była tworzona w oparciu o doświadczenie i obserwację procesów mikro i makro w organizmie człowieka i otaczającej nas przyrody. Setki lat obserwacji zaowocowały koncepcjami, które są uniwersalne i dają się zastosować generalnie do każdego człowieka w otaczającym go świecie bez względu na miejsce i czas. Jest to zgoła inne podejście, niż w wielu kierunkach filozofii dla nas rodzimej. W naszych koncepcjach było więcej dzielenia i oceniania, wręcz potępiania pewnych aspektów naszej egzystencji. To śmieszne, ale takie modele myślenia pokutują po dziś dzień, co generuje sporo pomieszania, np. przez negowanie własnej fizyczności. Rozdzielenie własnych aspektów i odsunięcie się od przyrody objawia się również w postaci wielu chorób cywilizacyjnych. Wiele rodzajów patologii umysłowych i fizycznych do niedawna było obcych ludziom z tamtych kręgów kulturowych. Oczywiście to złożony problem, ale zastanawia fakt, że młode pokolenia Chińczyków zaczynają przejmować nasze choroby wraz z przyswajaniem naszej kultury i naszego sposobu myślenia i wypierają własne, tradycyjne koncepcje. Daleki jestem również od twierdzenia, że w naszej kulturze nie mamy wartościowych elementów a wszystko, co ich, jest super. Pragnę zwrócić tylko uwagę na to, że warto być otwartym na koncepcje z innych kultur, które mogą nas wzbogacić, a często pomóc, tak jak nasze inne koncepcje wzbogacają i pomagają z powodzeniem ludziom z innych obszarów kulturowych. Kultura i państwowość Chin pomimo wielu turbulencji trwa po dziś dzień od ponad dwóch tysięcy lat! Przez cały ten długi okres pielęgnowane były klasyczne koncepcje filozoficzne związane z konfucjanizmem i taoizmem. Są one aktualne po dziś dzień i prawdopodobnie to one pomogły zachować ciągłość państwa.

© Marek Baliński